Jeden z odwiecznych dylematów starego małżonka brzmi: czy fajniej, gdy żona chodzi w koszulce, czy bez koszulki? Oczywiście, panowie, odpowiedź może być tylko jedna – bez koszulki! Brak bawełnianego parawanu na kobiecych piersiach dostarcza każdemu mężczyźnie dużej porcji satysfakcji i prowokuje do wzmożonej aktywności… Gdy się jednak problemowi przyjrzeć nieco bliżej, to okazuje się, że sprawa nie jest już taka oczywista. Czyż bowiem odrobina domysłu, kuszącej tajemnicy i po prostu fantazji nie jest podniecająca? Po co odkrywać wszystko, skoro można uruchomić pokłady fantazji i dać wyobraźni przyjemne zajęcie? Okazuje się, że piękna kobieta bez koszulki wcale nie musi być bardziej interesująca i pociągająca niż w koszulce. Szczególnie, gdy interesujący nas bawełniany T-shirt jest podniecająco obcisły, estetycznie kusy tu i ówdzie i na samym końcu zaplanowane jest jego uroczyste i przyprawione szczyptą pikanterii zdjęcie, ściągnięcie czy jak kto woli zdarcie…! Jest też jedna sytuacja, gdy paradowanie żony w obcisłej koszulce czy tym bardziej bez koszulki jest niedopuszczalne – w miejscu publicznym, pełnym obcych facetów! Tutaj nie ma mowy o taryfie ulgowej. Żona to żona i koniec. No chyba, że mąż jest innego zdania i zazdrosne spojrzenia obcych mężczyzn i kobiet działają na niego nakręcająco. A, to proszę bardzo!